Spyderco Endura Foliage Green - test noża

‹‹ powrót do testów noży

 

Kilka lat temu, poszukując nowego noża EDC, który miał być tani i różniłby się od dotychczasowych noży, które posiadałem, wybrałem swoje pierwsze Spyderco, czyli Endurę w wersji kolorystycznej Foliage Green, sprzedawaną tylko w wariacji combo/spyderedge. Nigdy specjalnie nie byłem fanem takich ostrzy. Jednak, jak się okazało w trakcie jego użytkowania, ząbki się przydają i w Pająkach są zrobione bardzo porządnie.

Od tego czasu, Endura stała się jednym z podstawowych folderów EDC, zabieranych na wyjazdy, wycieczki rowerowe, czy też na co dzień, wyganiając z kieszeni na długie okresy droższe noże, z lepszych materiałów.

Mój egzemplarz to już czwarta generacja Endury, która ewoluowała od 1994 roku do obecnej formy. Wzięto przy tym pod uwagę opinie użytkowników. Obecnie, razem z mniejszą wersją – Delicą – to chyba najpopularniejszy model Spyderco, z tych budżetowych.

Klinga

Szlif saber grind może nie czyni z Endury składanego kuchenniaka, ale daje jej dosyć mocny czubek, spotykany zazwyczaj w nożach z głownią typu tanto. Do otwierania mamy okrągły otwór, tzw. spyderhole. Można to docenić zwłaszcza w zimowych warunkach, gdy większość ludzi nosi grube rękawice. Moim zdaniem, w połączeniu z blokadą typu back lock i jej pochodnymi, to najlepsza opcja na zimę w składaku EDC, jeśli chodzi o wygodę obsługi. Wykończenie klingi może zrazić estetów, bowiem widać na nim każdy odcisk palca.

W moim egzemplarzu są ząbki, które wchodziły do akcji w przypadku cięcia jakichś plastikowych opakowań od elektroniki, albo gdy gładka krawędź tnąca była nieco przytępiona i nie radziła sobie już z łatwym przebiciem się przez skórkę pomidora. Dodatkowo, warto mieć nóż z ząbkami, gdy będzie trzeba przeciąć np. pasy w samochodzie po wypadku. Nie zaufałbym wersji z gładkim ostrzem w tej kwestii. Co do samej stali - japońska VG-10 trzyma ostrość gorzej niż 154CM, czy inne, lepsze stale, ale za to łatwiej się ostrzy.

Endura Foliage Green nie jest mistrzem kuchni, lecz uniwersalnym narzędziem do cięcia, które mimo wszystko dało sobie radę także podczas przygotowywania kanapek na wyjeździe, w rękach znajomej, która, co prawda, była przerażona ostrością noża.

Swój nóż przerobiłem po latach, co widać na zdjęciu. Profil klingi został przeobrażony na ten z Endury 3. Trochę mi się znudził, a poza tym klinga w poprzedniej generacji, już nieprodukowanej od lat, zawsze mi się podobała. Teraz, nożyk cieszy dalej i co jakiś czas wraca do kieszeni jako EDC. Zmieniłbym też wykończenie klingi. Fabryczne dosyć łatwo się rysuje, a widoczne odciski palców mogą denerwować estetów. W internecie można znaleźć sporo zdjęć przerobionych Endur - wypiaskowanych albo wyszkiełkowanych, albo wypolerowanych na lustro dla odmiany.

Rękojeść

Dzięki temu, że jest dosyć płaska, po włożeniu noża do kieszeni prawie go nie czuć. Przez kilka miesięcy nosiłem Endurę w tylnej kieszeni jeansów – nie odczułem żadnego dyskomfortu. Do tego, cenię jej smukłość i długość. Okładziny są z teksturowanego tworzywa FRN, które w połączeniu z klipsem utrzymuje nóż w kieszeni, nie szarpiąc jej jak niektóre noże z G-10. Sama tekstura poprawia pewność chwytu, nawet gdy nóż jest mokry. Należy jednak pamiętać, że materiały i konstrukcja rękojeści nie czynią jej pancerną i super sztywną. Zresztą, do używania tego noża w charakterze łomu powinien zniechęcać spyderhole. Klips można przykręcić w 4 różnych pozycjach, jak kto lubi. Jest niestety pokryty lakierem, który w końcu zacznie miejscami odpadać, co również nie spodoba się estetom. W swoim egzemplarzu, po prostu usunąłem cały lakier przy pomocy papieru ściernego o wysokiej gradacji. Jak dla mnie, wytarty klips lepiej komponuje się z błyszczącymi śrubkami i klingą. Ponadto, klips spełnia swoje zadanie i trzyma się kieszeni solidnie, na tyle, bym mógł bez przeszkód wpiąć nóż w kieszeń, gdy idę na rower, bez obaw, że go zgubię.

Blokada

Klasyczny back-lock to jedna z kilku opcji blokowania klingi w pozycji zamkniętej. Niech każdy zdecyduje sam, czy jest najlepsza. Mnie wystarczała przez długi czas, jest też całkiem wygodna w obsłudze. W klasie wagowej Endury jest wystarczająca, chociaż ucieszyłbym się gdyby Spyderco nawiązało współpracę z firmą Cold Steel i wstawiło tam blokadę Tri-Ad-Lock. Jednak należy pamiętać, że to nie pancerny składak, tylko lekkie, jak na swoje rozmiary, EDC.

Mankamentem, który może się pojawić po dłuższym czasie bardziej intensywnego użytkowania jest nieznaczny pionowy blade play, czyli klinga w pozycji zablokowanej będzie się nieco ruszać na osi góra-dół, jeśli chwycimy ją za czubek i rękojeść, by to sprawdzić. W normalnym użytkowaniu raczej tego nie zauważymy, ponieważ rozluźnienie nie wpływa na pewność samej blokady. Blade play pojawia się w większości firmowych noży z back-lockiem, nie tylko Spyderco. Taki już urok tej blokady i noży składanych w ogóle. Jeżeli ktoś chce mieć 100% pewności, że po paru latach użytkowania nóż pozostanie monolitem, niech lepiej zakupi nóż z głownią stałą, bo żaden producent noży składanych tego nie gwarantuje.

Dane techniczne

Typ noża: Składany

Stal: VG-10

Długość całkowita: 154 mm

Długość po złożeniu: 89 mm

Długość głowni: 65 mm

Grubość głowni: 3 mm

Długość ostrza: 57 mm

Waga: 58 g

Materiał rękojeści: G-10

Typ blokady: Back-lock

 

Mikko