Spyderco Endura 4 Flat Ground FRN brown - test noża

‹‹ powrót do testów noży

 

Endura - Old is gold.

Na samym początku chciałbym uprzedzić czytelników - tekst ten nie ma na celu zebrania i przedstawienia z encyklopedyczną dokładnością całej historii modelu noża Endura. Zainteresowani bez trudu zgłębią temat na własną rękę. Nie będzie też recenzją i opisem wrażeń z używania noża - tych jest od groma. To raczej luźne przypomnienie o fajnym nożu, który zdaje się odchodzić do lamusa jako przestarzały projekt, który ostatnio z radością odkryłem na nowo.

Odrobinę historii Spyderco

Dlaczego Endura? Definicja angielskiego słowa endure, do którego odnosi się nazwa noża wyjaśnia moją decyzję: wytrzymać, znosić, przetrwać. Endura jest jak koń roboczy - prosta sprawa. Zaprojektowana przez założyciela Spyderco, Sala Glessera, ujrzała światło dzienne w 1990 roku, od razu zyskując prestiżowy tytuł "Overall Knife Of The Year" nadawany przez magazyn "Blade". Zadebiutowała równolegle z mniejszą siostrą - modelem Delica. Od samego początku oferowano nóż Endura w kilku wersjach – z okładziną czarną, zieloną lub czerwoną (w późniejszych latach, czerwona została zarezerwowana dla noży treningowych, bez czubka i krawędzi tnącej). Głownie, w wersji ząbkowanej na całej długości, częściowo ząbkowanej (combo) oraz z gładkim ostrzem produkowane były wówczas ze stali GIN1, G2 i AUS8. W ofercie znajdował się również model o zacięciu taktycznym, z klingą i dźwignią blokady pokrytymi powłoką w kolorze czarnym.

Lata mijały...

Od 2006 roku, na rynku gości czwarta generacja Endury - dowód na to, że Spyderco bierze sobie do serca uwagi klientów i poprawia produkty, kierując się ich wskazówkami. Choć ogólny kształt, rękojeść z FRN (nylon wzmacniany włóknem szklanym) i blokada (back-lock) nie zmieniły się, projekt stopniowo dojrzewał. Co się zmieniło?

Po eksperymentach ze stopami z pierwszej generacji oraz AUS6, ATS-55 i VG-10 zdecydowano się na tę ostatnią. Dla czujących niedosyt, w ofercie równolegle występuje wersja z ZDP-189. Droższa, wysoko hartowana (64 HRC), bardziej wymagająca przy ostrzeniu, jednak w testach cięcia wytrzymałością potrafi przyćmić S30V. Lada moment do sprzedaży wejdzie też wersja z Aogami Super Blue.

Czubek klingi został lekko "przytemperowany", by zmniejszyć ryzyko jego pęknięcia - teraz grzbiet charakterystycznie opada łukiem na ostatnim centymetrze.

Pojawiła się wersja FFG, z pełnym płaskim szlifem. Coś cudownego. Moim skromnym zdaniem to jedyny słuszny wybór na EDC. Równolegle dostępna jest oczywiście wersja klasyczna, Saber Grind, choć i tu zaszły zmiany. Częściowy szlif wklęsły zastąpiono płaskim, który został odrobinę obniżony.

Klips z tworzywa pożegnano dopiero po 6 modyfikacjach. Później zastąpił go klips stalowy, mocowany jedną dużą śrubą, możliwą do odkręcenia choćby monetą lub płaskim śrubokrętem - jakby nie patrzeć, rozwiązanie wygodniejsze niż mikroskopijny Torx 6. Obecnie klips mocowany jest na trzy takie śrubki, lakierowany na czarno i czteropozycyjny - umożliwiły to wprowadzone w 4-tej generacji linersy na całej długości rękojeści. Dzięki temu, Endura była też jednym z pierwszych modeli w ofercie Spyderco z możliwością noszenia tip-up. Warto dodać, że wkomponowanie owych linersów nie podniosło masy noża.

Fakturę rękojeści zmieniano dwukrotnie, w trzeciej generacji dla pewniejszego chwytu wprowadzono wzór Volcano Grip, w obecnej teksturowanie nosi dumną nazwę handlową Bi-Directional i spisuje się bez zarzutów, zarówno w gołej dłoni, jak i w rękawicach. Dołożono też nacięcia na klindze, pod kciukiem.

Zmiany nie ominęły Spyderhole - charakterystyczny otwór został minimalnie powiększony do średnicy 13 mm.

Dźwignia Back-locka otrzymała wcięcie, Boye Detent, zmniejszające ryzyko przypadkowego zwolnienia blokady.

Podsumowując - mamy nieustanny postęp (Spyderco często lubi przypominać o kierowaniu się zasadą CQI - Constant Quality Improvement): szeroką gamę kolorów, wersje z rękojeścią z FRN, stali nierdzewnej i okładkami z G10, głownię z "łejwem" Emersona, różne szlify, stale i wariacje krawędzi tnącej. Do tego Sprint Runy, w tym ociekające damastem, tytanem i kolorowaną martwą krową. Jak tego nie docenić?

Tylko Endura

Zastanawiając się nad wyborem, brałem pod uwagę kilka noży od Spyderco, ale nie brakowało mi zastrzeżeń: klasyczny Para Military (klips tip-down, jakby składana szabla), Manix (tylko 68 mm KT), Manix 2 XL (za duży), Caly (kiepski wygląd). Wybrałem Endurę. Ma z pewnością dużo słabszą blokadę, jednak wcale nie mniej wygodną w codziennym użytkowaniu (liczy się możliwość szybkiego cięcia, zamknięcie głowni jednorącz i schowanie noża do kieszeni). Endura ma też mniej ergonomicznie wyprofilowaną rękojeść (węższą, i gorsze podparcie dla dłoni w tylnej części), ale na co dzień nie zdarza mi się pracować nożem dłużej niż kilka minut, Dzięki temu, zauważalnie wygodniej się ją nosi.

Jest mniej sztywna, czuć, jak nóż pracuje podczas cięcia twardych materiałów, ale jest lżejsza i ma centymetr KT więcej.

Przede wszystkim ma w sobie to coś, co odwołuje się do mojego zamiłowania do prostych, oldschoolowych konstrukcji. Z jakiegoś powodu po prostu sprawia mi frajdę i jestem w stanie wiele jej wybaczyć. I już.

Dane techniczne

Typ noża: składany

Stal: VG-10

Długość całkowita: 222 mm

Długość po złożeniu: 127 mm

Długość głowni: 96 mm

Grubość głowni: 3 mm

Długość ostrza: 88 mm

Rękojeść: FRN (nylon wzmacniany włóknem szklanym)

Blokada: Back-lock, Boye Detent

 

vi3dr0