Spyderco Delica Plain Edge - test noża

‹‹ powrót do testów noży

 

O Spyderco Delica zostało już napisane chyba wszystko, więc Ameryki raczej nie odkryję, natomiast podzielę się swoją subiektywną opinią na temat tego noża.

Delica i Endura

Delica ma większą siostrę bliźniaczkę, Endurę (wg mnie nie jest to tak udany model, chyba że ktoś lubi takie koniecznie duże baby ;> ). Niestety nie mam w tej chwili Endury, żeby cyknąć im razem fotkę. „Dziewczyny” w przyszłym roku razem skończą 50 lat (każda 25 ;) ). Delica i Endura są nożami bardzo lubianymi przez służby mundurowe w Stanach Zjednoczonych (podobno).

Wybór: Delica

Obecnie dostępna Delica to już czwarta generacja. Rękojeści noża Delica 4 są produkowane w wielu kolorach, w kilku szlifach i z kilku stali, więc każdy znajdzie coś dla siebie. Skupię się na mojej wersji ze stali VG10, w wersji plain, z okładzinami z czarnego tworzywa sztucznego – znanego powszechnie pod nazwą handlową FRN.

Onego Pająka użytkuję częściej lub rzadziej, jednak prawie cały czas od... prawie dziesięciu lat. To był mój pierwszy porządny nóż.

Kupując Delicę, szukałem noża, który by był wygodny, niezawodny i lekki na tyle, żebym mógł go nosić w wewnętrznej kieszeni marynarki. Musiał być koniecznie dobrej firmy, bo jako kompletny nożowy ignorant musiałem polegać bardziej na marce, niż na swojej wiedzy. Coś tam oczywiście o nożach w internecie poczytałem, ale to trochę tak, jak czytanie o prowadzeniu Ferrari.

Słowem nóż miał być mały, ostry i najlepiej Benchmade, albo Spyderco, bo takie marki wtedy znałem. ;>

Wybór padł na Delicę 4, o której przeczytałem kilka artykułów w necie. Nie ukrywam, że budżet też miał znaczenie. Owszem, nawet nieźle wtedy zarabiałem i miałem zdecydowanie mniej wydatków, niż teraz, ale NÓŻ ZA TYLE PIENIĘDZY???!!!

Do dzisiaj nie żałuję tej decyzji, ani żadnej wydanej na nią złotówki. Niestety, tamtą pierwszą Delicę w przypływie głupoty sprzedałem, ale jakaś zawsze w domu jest. W tej chwili np. Delica żony, z którą się tymczasowo wymieniłem na minipikę. ;> Wiem, to nieuczciwe, ale trudno. Co robić? ;)

Delica w użyciu

Delica ma dość mocny czubek, który wzbudza zaufanie, więc można nią podważać na tyle, na ile można nożem składanym. Muszę przy tym dodać, że nigdy, przenigdy mnie nie zawiodła. Mechanika jest super; wszystko chodzi płynnie. Wiadomo, że Delica nie jest nożem z najwyższej półki i potrzebuje troszkę czasu, żeby wszystko się ułożyło i dotarło. Na początku otwiera się i zamyka ciężej.

W każdym razie, po zwolnieniu blokady głownia opada pod własnym ciężarem i w zasadzie nie ma żadnego blade play. Może minimalny boczny. Blokada trzyma pewnie, ale nie mam zwyczaju walić grzbietem głowni w biurko, czy w inne drewno. Nie wiem, jak by się wtedy zachowała.

Stal VG10 stosunkowo długo trzyma ostrość i jest odporna na wykruszenia, choć wykruszenia w moich nożach rzadko się zdarzały. Może ze 4 razy w sumie, a i nad tym musiałbym się poważniej zastanowić.

Delica zjeździła ze mną w wewnętrznej kieszeni marynarki chyba wszystkie większe miasta w Polsce. Kroiła pizzę na konferencjach i patroszyła dziki w lesie (już nie w marynarce, choć raz nam się zdarzyło nocne polowanie z podchodu w garniturze ;> ).

Otworzyła setki, jeśli nie tysiące kopert i wiele paczek. Nastrugała trochę kijków na ognisko. Sprawiała też rybki nad jeziorem. Kroiła chyba wszystko, co było do pokrojenia. I spisywała się naprawdę świetnie. Wiadomo, czasem brakowało tych kilku centymetrów, ale nie jestem kobietą, żeby miało to dla mnie aż tak duże znaczenie.

Chleb można w razie czego pokroić na okrętkę (ale fotek z chlebem nie mam).

Oczywiście miałem w międzyczasie wiele dokładniej wykonanych noży z droższych materiałów, ale jeśli chodzi o projekt, Delica jest wg mnie w naprawdę ścisłej czołówce. Mogę to napisać z czystym sumieniem i większym doświadczeniem, niż 10 lat temu.

Podobno nie ma stali nierdzewnych, ale VG10 jest z tych zdecydowanie mniej, niż bardziej rdzewnych. Wielokrotnie na wakacjach, nóż praktycznie przez cały dzień był mokry w trakcie i po kąpaniu. Po bieganiu też jest zawsze mokry.

Delcia na wakacjach. ;)

Obecnie używam Delki jako noża do krótkich spodenek, lub do biegania po lesie. Jest na tyle mała i lekka, że naprawdę kompletnie nie czuć jej w kieszeni. Klips trzyma tak pewnie, że jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się, żeby Delica wypadła.

Swojego czasu, pod wpływem forum knives.pl, kupiłem siostrzaną niemalże minipikę, ale muszę przyznać, że w kwestii ergonomii Delica zostawia ją daleko z tyłu. Ten Pająk jest nożem, który po prostu ma być wygodny. Nie wierzę jednak, żeby przy jej projektowaniu ktokolwiek i kiedykolwiek pomyślał choć przez chwilę o jej wyglądzie. Jest po prostu paskudna. ;>

Ale ergonomia... taaak, ergonomia to jest to, co mnie w tym nożu naprawdę urzekło. Zwłaszcza rampa pod kciuk i rękojeść, które pasują do mojej łapy po prostu genialnie. :)

Podsumowanie

Gdyby ktoś mnie kiedyś jakoś zmusił do tego, żebym zostawił sobie jeden jedyny nóż na wszystkie okazje, myślę, że byłaby to Delica. Nadaje się do garnituru, choć wzbudza pewne emocje u niewnożowionych. Jest na tyle lekka, że nie przeszkadza w bieganiu czy wodnych szaleństwach. Pomimo swoich rozmiarów, ma pewien zapas mocy i w razie konieczności można próbować nią coś podważyć, a pewnie i do samoobrony się nada. Głównie przez swój paskudny wygląd. ;>

Jest to nóż na wszystkie okazje. Drewna nią nie porąbiemy, ale słyszałem o takich, którzy potrafią łamać patyki w rękach, a grube kłody przepalają. Podobno są nawet tacy, którzy do rąbania drewna używają SIEKIERY. :/

I jeszcze zdjęcie z modelką:

I foty z biegania:

Delica to trochę taki jagd terrier. Mała, nadaje się do wszystkiego i ma charakter. Poza tym, potrafi nieźle chlasnąć, kiedy jest taka potrzeba, albo po prostu nadarzy się okazja. ;)

 

Dane techniczne:

Typ noża – składany

Długość noża – ok. 182 mm

Długość krawędzi tnącej – ok. 70 mm

Długość głowni – ok. 75 mm

Grubość głowni – ok. 2,5 mm

Stal ostrza – VG10

Typ ostrza – plain edge

Blokada – back lock

Materiał rękojeści – FRN

Waga – 72 g

 

na chwile, knives.pl