Obywatele Rzeczpospolitej! Nocy dzisiejszej odwieczny wróg nasz rozpoczął działania zaczepne wobec Państwa Polskiego, co stwierdzam wobec Boga i Historii. W tej chwili dziejowej zwracam się do wszystkich obywateli państwa w głębokim przeświadczeniu, że cały naród w obronie swojej wolności, niepodległości i honoru skupi się dookoła Wodza Naczelnego i sił zbrojnych oraz da godną odpowiedź napastnikowi, jak to się już nieraz działo w historii stosunków polsko-niemieckich. Cały naród polski, błogosławiony przez Boga, w walce o swoją świętą i słuszną sprawę, zjednoczony z armią, pójdzie ramię przy ramieniu do boju i pełnego zwycięstwa

Takimi słowami w odezwie we września 1939 roku Prezydent RP Ignacy Mościcki zagrzewał Polaków do obrony Ojczyzny. Okazało się, że była to obrona swoich domów, rodzin, wartości i tożsamości. Stała się próbą dla każdego Polaka, który wyszedł z niej jako bohater.

Od samego początku miała to być błyskawiczna, okrutna i bezkompromisowa wojna. Już w przeddzień podpisania paktu Ribbetrop-Mołotow, na naradzie dowódców Adolf Hitler jasno określił bestialskie plany wobec Polski słowami:

Zniszczenie Polski jest naszym pierwszym zadaniem. Celem musi być nie dotarcie jakiejś oznaczonej linii, lecz zniszczenie żywej siły.(…) W sprawach związanych z rozpoczęciem i prowadzeniem wojny nie decyduje prawo, lecz zwycięstwo. Bądźcie bez litości, bądźcie brutalni.

Wszystko zaczęło się we wczesnych godzinach porannych 1 września 1939 roku. Zmasowane ataki na Polskę żołnierzy III Rzeszy zapoczątkowały największą w historii wojnę światową, która nieprzerwanie trwała do września 1945 roku.

O godzinie 4:45 niemiecki pancernik „Schleswig-Holstein” rozpoczął ostrzał Westerplatte, Wojskowej Składnicy Tranzytowej na terenie Wolnego Miasta Gdańska. Pozornie zdobycie placówki miało być łatwym zadaniem. Czymże był oddział złożony zaledwie z 200 żołnierzy, wyposażony w 4 moździerze i 3 działa małego kalibru wobec znacznie większych sił wojsk niemieckich? Nikt nie spodziewał się trudności. Nawet dla Polaków optymistycznym i oczekiwanym scenariuszem był 12 godzinny skuteczny opór. Stało się inaczej. Polscy żołnierze pod dowództwem majora Henryka Sucharskiego odpierali ataki wroga przez 7 dni. Skuteczności Polaków nie osłabiły nawet siły samolotów bombowych Luftwaffe, które pojawiły się nad Westerplatte drugiego dnia ofensywy.


Tragiczna sytuacja sanitarna oraz brak amunicji zmusiły oddział obrońców do kapitulacji. Dowódca kierujący niemieckim natarciem w dowód uznania dla nieustępliwej postawy Polaków pozwolił majorowi Sucharskiemu zachować oficerską szablę.

Obrona Westerplatte stała się dla narodu polskiego symbolem prawdziwego bohaterstwa. Jaką trzeba mieć wiarę, jak wielką miłość do kraju by nie ustępować w walce mając świadomość tak przerażająco większej siły wroga? Historia siedmiodniowej obrony Westerplatte to definicja Wojska Polskiego. To obraz poświęcenia i największej odwagi żołnierza polskiego. Każdy z nich był bohaterem, dla którego jedyną wersją walki jest walka do samego końca. Kilka minut przed atakiem na Westerplatte niemieckie bombowce nurkujące typu Ju 87B zaatakowały bezbronne, 15 tysięczne miasteczko Wieluń. Atak ten był symbolem wojny totalnej. To nie była atak na wojsko wroga. To nie był atak taktyczny. Miasto nie miało żadnego znaczenia militarnego ani przemysłowego. Nie stacjonowało w nim wojsko. Zginęli cywile, którzy nie mieli nawet najmniejszych szans na obronę.

Kolejnym przykładem nieustępliwej walki Polaków jest obrona Poczty Gdańskiej. 1 września, kwadrans przed godziną piątą niemieckie oddziały Schutzpolizei oraz oddziały SS Heimwehr Danzig rozpoczęły atak na Polski Urząd Pocztowo-Telegraficzny Gdańsk 1 przy ulicy Heweliusza. Naprzeciw 57 osobowej obrony, dowodzonej przez Konrada Guderskiego stanęło 200 Niemców uzbrojonych w samochód pancerny i artylerię. Optymistyczny plan Polaków zakładał odpieranie ataków wroga przez 6 godzin. W rezultacie udało im się bronić gmachu przez godzin 14.

Zalanie piwnic budynku benzyną i podpalenie go zmusiło broniących do poddania się. W samej walce zginęło 8 osób. Kolejnych 6 zmarło w wyniku poniesionych ran. Wśród nich była 10-letnia dziewczynka, podopieczna dozorcy urzędu. Na 38 obrońcach, którzy przeżyli atak skazano na śmierć. Zostali oni rozstrzelani 5 października 1939 roku na jednym z gdańskich osiedli.

Zalanie piwnic budynku benzyną i podpalenie go zmusiło broniących do poddania się. W samej walce zginęło 8 osób. Kolejnych 6 zmarło w wyniku poniesionych ran. Wśród nich była 10-letnia dziewczynka, podopieczna dozorcy urzędu. Na 38 obrońcach, którzy przeżyli atak skazano na śmierć. Zostali oni rozstrzelani 5 października 1939 roku na jednym z gdańskich osiedli. 

Kolejne zdarzenie miało miejsce w powiecie chojnickim, niedaleko miejscowości Krojanty. 18 pułk ułanów ze składu Pomorskiej Brygady Kawalerii osłaniał odwrót wojsk Grupy Operacyjnej „Czersk” z armii Pomorze. Dowódca pułku, płk Kazimierz Mastalerz otrzymał rozkaz kontrataku na siły wroga. Postanowił wcielić w życie plan obejścia skrzydła nieprzyjaciela i szarży na jego oddziały. Plan niemal szalony. W reakcji dowódcy na protest młodego oficera miały ponoć paść takie słowa:„Za młody pan, młodzieńcze, żeby mnie uczyć, jak się wykonuje niewykonalne rozkazy.

I tak ok. godziny 19 wychodząc z lasu na wschód od Krojant polskie oddziały kawalerii stanęły naprzeciw doskonale uzbrojonych oddziałów niemieckich. Niemal natychmiast przystąpiono do szarży. To zdezorientowało Niemców i zmusiło do odwrotu. Po chwili jednak uporządkowali oni swoje szeregi i zorganizowali się do odparcia ataku. W tym momencie szwadrony pułku ułanów wpadł na odsłoniętą polanę. I tutaj nastąpiła rzeź. Oddziały zostały ostrzelane przez nadciągające od strony Chojnic niemieckie samoloty i granatniki. Zginął m.in. dowódca pułku płk Mastalerz oraz rotmistrzowie Świeściak i Godlewski.

Takich zdarzeń, które miały miejsce 1 września 1939 roku było dużo więcej. Pamiętajmy, że Niemcy realizowali plan błyskawicznego ataku w wielu miejscach jednocześnie. Jednak niemalże każdy akt ich agresji spotkał się z niesamowitym i niespodziewanym oporem ze strony Polaków. Nawet, jeśli brakowało wiary w powodzenie, to żaden z obrońców nie myślał o poddaniu. I choć każdy z nich czuł śmierć za plecami, to ta świadomość nie odbierała im woli walki. I za tą wolę, poświęcenie, odwagę należy im się miejsce w pamięci każdego Polaka.