SIG-SAUER P226

‹‹ powrót do leksykonu broni palnej

Schweizerische Industrie Gesselschaft, Szwajcarska Spółka Przemysłowa, to nazwa związana z produkcją broni w Szwajcarii od prawie 140 lat. Założyli ją w Schaffhausen w 1853 roku Heinrich Moser, zegarmistrz, Friedrich Peyer im Hof, polityk i Conrad Neher-Stockar, oficer armii szwajcarskiej. Początkowo produkowali sprzęt dla ówczesnej nowinki technicznej - kolei żelaznej. Wysoka jakość wyrobów zwróciła uwagę armii i w roku 1860 firma otrzymała propozycję, dla patriotycznie nastawionych przedsiębiorców z kraju Helwetów nie do odrzucenia: zaproponowano im produkcję broni dla armii szwajcarskiej. Ich starania o wysoką jakość doprowadziły w roku 1865 do mianowania dyrektorem zakładów spółki Friedricha Yetterlego, konstruktora karabinu Yetterli, który firma produkowała. Od tej pory działalność SIG związana jest nieodłącznie ze szwajcarskimi zbrojeniami. SIG produkowała wszystkie typy broni krótkiej na uzbrojeniu armii szwajcarskiej, choć ich projektowanie należało do berneńskiej fabryki broni W+F. Dopiero w 1948 roku, gdy W+F powinęła się noga i jej pistolet nie nadawał się do użytku (a była to konstrukcja wyprzedzająca swój czas, pistolet z zamkiem półswobodnym, o gazowym opóźnieniu otwarcia, jak późniejszy H&K P7), SIG przedstawiła swój pistolet, rozwinięcie francuskiego pistoletu 1935A konstrukcji Charlesa Pettera, który armia przyjęła do uzbrojenia jako SP-47/8, a później Pistole Modeli 47. SP-47/8 był bronią o niezwykłym wówczas, a dziś niemal obowiązkowym zwłaszcza od czasu CZ 75, ukształtowaniu występu prowadzącego pod lufą, z krzywką sterującą ruchami lufy wyciętą w „brodzie" lufy. Pistolet ten jest uważany za jeden z najcelniejszych pistoletów wojskowych, jakie kiedykolwiek wprowadzono do uzbrojenia jakiejkolwiek armii. Sprzyja temu doskonała jakość wykonania, ale także Konstrukcja szkieletu, który obejmuje dolną część zamka, prowadząc go na całej długości. Obiektywnie rzecz biorąc, jest to pistolet znakomity, czego dowodzi jego wielka popularność na rynku, który zna go jako SIG P210. Subiektywnie jednak, strzelanie z niego jest przeżyciem dla początkującego mało przy¬jemnym, bo do kształtu chwytu i przenoszenia przez niego odrzutu na ścięgno pomiędzy kciu¬kiem a dłonią, jak również do „gryzącego" kurka trzeba się przyzwyczaić. Czas płynął, P210 nadal był Rolls-Royce'em wśród pistoletów wojskowych, ale starzał się bardzo z roku na rok. Wojsko postanowiło sprawić sobie nową zabawkę i zamówiło ją w SIG. Jak to zwykle bywa w takich przypadkach, wojsko kazało sobie coś zrobić szybko, tanio i dobrze, co na dobrą sprawę jest żądaniem wykluczającym się. Ale nie dla SIG. W początku lat siedemdziesiątych nowy pistolet, P220, był gotów. Była to broń brzydka, kanciasta, aż nazbyt widocznie zbudowana z blachy, co po ślicznie frezowanym P210 musiało trochę razić, ale miała samonapinanie, była celna, nowatorska, bo zastosowano w niej ryglowanie komorą zamkową, tania, bo lutowana z blachy i powstała szybko, bo w ciągu niecałych dwóch lat od zamówienia. Wojskowi byli zachwyceni, ale na razie pistoletu nie przyjęli na uzbrojenie, żeby wytwórnia zdążyła go może jeszcze ulepszyć na swój koszt. Tak też się stało i w roku 1975 ogłoszono przyjęcie P220 na uzbrojenie armii szwajcarskiej jako Pistole Modeli 75. Ponieważ pistolet trafił też na eksport, zaczął się jego triumfalny pochód po świecie, gdzie przyjęły go do uzbrojenia armie i policje kilkunastu państw, w tym RFN, Japonii i Francji. Tu zaczęły się problemy, bo szwajcarska ustawa jeszcze sprzed stu lat zakazywała producentom regulaminowych wzorów broni armii szwajcarskiej ich eksportu w obawie o zdolności produkcyjne w razie mobilizacji. Tradycja nade wszystko, toteż aby nie łamać prawa, SIG musiała skorzystać z wybiegu i uruchomiła produkcję pistoletów w niemieckich zakładach Sauera, które kupiła kilka lat temu. Dzięki temu P220 mogły bez przeszkód być eksportowane na cały świat, a ustawy nie trzeba było zmieniać. Sukcesy P220 wypromowały markę SIG, która teraz mogła się dobrze sprzedawać na rynku cywilnym, toteż rozpoczęto produkcję P230, małego pistoletu z zamkiem swobodnym na naboje 9x17 Browninga. Oba pistolety zaopatrzono w wychwalaną przez recenzentów dźwignię zwalniacza kurka. Kiedy w roku 1977 ogłoszono konkurs na nowy pistolet amerykańskich sił zbrojnych, udział SIG w nim był sprawą przesądzoną. Tyle że warunki konkursu mówiły o broni z magazynkiem dwurzędowym, a P220 miał jednorzędowy. W tej sytuacji powstał P226, wariant P220 z dwurzędowym magazynkiem na 15 nabojów. Z tekstu o Berettach wiemy, jak blisko był SIG-Sauer od zdobycia kontraktu amerykańskiego, na osłodę dostał tylko w roku 1988 zamówienie FBI na 15 000 pistoletów, mających zastąpić wycofywane z Biura S&W 1076 na nabój 10 mm Auto.

Dane techniczne pistoletu Sig-Sauer P226

Kaliber: 9 mm
Nabój: 9x19 Parabellum
Mechanizm spustowy: z samonapinaniem
Pojemność magazynka: 15 nabojów
Ryglowanie: przekoszenie lufy
Masa: 885 g
Długość: 196 mm
Długość lufy: 112 mm
Ogranicznik ruchu spustu: brak
Celownik: stały
Długość linii celowniczej: 160 mm
Bezpieczniki nastawne: zwalniacz kurka z lewej strony szkieletu
Bezpieczniki wewnętrzne: ząb zabezpieczający, blokada iglicy

Zatrzask zamkowy: z lewej strony szkieletu
Zatrzask magazynka: na lewej stronie szkieletu, za kabłąkiem
Materiał: stal oksydowana
Okładziny chwytu: plastikowe