Rozmowa z Alicją Ziają, mistrzynią Polski i Europy w konkurencji karabin sportowy


Strzelectwem zainteresowałaś się trochę przypadkowo.

Rzeczywiście, było to prawie 15 lat temu, chodziłam do szkoły podstawowej. W mojej miejscowości z okazji pierwszomajowego święta zorganizowano zawody strzeleckie. Zgłosiłam się, bo chciałam zdobyć nagrodę. Oczywiście nagrody nie wygrałam, nie byłam nawet w pierwszej 15, ale mój pierwszy trener (organizator zawodów) stwierdził, że mam na tarczy dobre skupienie i zaproponował strzelanie w klubie. Tak się zaczęło.


Dlaczego pozostałaś przy tej dyscyplinie sportu? To dość nietypowy dla kobiety wybór. Co cię w strzelectwie ujęło, zafascynowało?

Nic… na początku. Zawsze to było dla mnie nudne, monotonne, męczące i strasznie niewygodne (ubiór strzelecki). W mojej rodzinnej miejscowości oprócz strzelectwa była jeszcze piłka nożna. Wybór był raczej ograniczony, pozostało mi tylko – albo aż – strzelectwo. Co mnie zafascynowało? Nie myślałam o fascynacji, dla dziecka, młodej dziewczyny była to raczej chęć ciekawego spędzania czasu. Dzisiaj wygląda to trochę inaczej.

 

Jakie cechy powinien mieć dobry strzelec?

Jest ich wiele. Nie sposób wymienić wszystkich, ale do najważniejszych należy celność, która zależy od zdolności koordynacyjnych, wrażliwości kinestetycznej, techniki trzymania broni i pracy na języku spustowym oraz umiejętności regulacji poziomu pobudzenia emocjonalnego – to na wysokim poziomie strzeleckim jest najważniejsze.

 

Których umiejętności można się wyuczyć, a które predyspozycje są wrodzone?

Wszystkie umiejętności są wrodzone, trzeba je tylko odpowiednimi ćwiczeniami rozwijać. Każda osoba, każdy strzelec w zależności od umiejętności i szybkości uczenia, zdolności, predyspozycji, warunków zewnętrznych w różnym stopniu i nasileniu przyswaja wiedzę i sprawności potrzebne do dobrego strzelania. Niektórym nawet po kilku latach treningu to się nie udaje.

 

Poziom prezentowany przez zawodników często jest wyrównany. Na ile ważna jest edyspozycja dnia podczas zawodów?

Rzeczywiście często bywa tak, że mimo wyrównanego poziomu zawodników wynik rywalizacji czasami uzależniony jest od dyspozycji w danym dniu. Jest wiele czynników, które decydują o ilości zdobytych punktów. Do najtrudniejszych zaliczam zmienny wiatr, wiejący w różnych kierunkach (umiejętność strzelania na wietrze wymaga od strzelca nie tylko kontroli siebie i broni, ale także wiatru), skoki ciśnienia, temperaturę, emocjonalne pobudzenie, samopoczucie, posiłek, jaki zawodnik zjadł przed strzelaniem. Takich czynników jest bardzo dużo, od nich, od sposobu reagowania zależy wynik. Ważne, żeby w momencie pojawienia się problemu odpowiednio zareagować, nie czekać, aż będzie za późno. Ale żeby wyczuć moment pojawienia się problemu – to już prawdziwa filozofia. Na ten temat można napisać wiele książek.

 

Jak wygląda twój trening ?

Dzisiaj, po 15 latach treningu wyczynowego (co najmnej 4 razy w tygodniu po 3 godziny; czasami częściej – podczas zgrupowań ćwiczę dwa razy dziennie po 7 godzin) zwracam uwagę nie na ilość, ale na jakość. Dziś jestem w stanie przyjść 3-godzinny trening i oddać 3 strzały. Na wysokim etapie wyszkolenia technicznego, taktycznego, fizycznego najważniejsze jest przygotowanie psychiczne i na to w szczególności zwracam uwagę.

 

Wiemy, że ćwiczysz jogę. To pomaga się skupić?

Joga…. to kolejny „temat rzeka”. Joga jest filozofią, filozofią życia… jest życiem. Strzelectwo też jest filozofią, jest filozofią życia, jest życiem. To mi dała joga. Czy joga pomaga się skupić? Skupienie to jedna milionowa tego, co daje joga i w strzelectwie nie jest aż takie ważne, wbrew pozorom. Gdybym miała wymienić jedną najważniejszą rzecz, którą wykorzystuje w strzelectwie, dzięki jodze to CZUCIE. Strzelanie opiera się na czuciu mięśniowym, na umiejętnej kontroli mięśni i rozluźnianiu lub napinaniu ich w odpowiednim momencie. W praktyce wygląda to tak: ludzie kupują broń, zaczynają strzelać, czasami trafiają w cel, czasami pudłują, właściwie częściej nie trafiają, ale nie zastanawiają się, dlaczego im się nie udaje. Tłumaczą sobie, że to pewnie kiepska broń, albo beznadziejny śrut. Kiedy trafi się dziesiątkę, pojawia się niesamowite podniecenie, radość, ale strzelenie kolejnej dziesiątki nie jest w większości przypadków możliwe. Dlaczego?

Dlatego, że strzelenie dziesiątki (przynajmniej tej pierwszej) jest przypadkowe, nie jest wypracowane. Nikt nie zastanawia się nad tym, jak ułożył broń w ramieniu i jakie mięśnie wykorzystuje do ich trzymania, jak przyłożył policzek do kolby, czy napina mięśnie twarzy, a jeżeli napina, to które, które mięśnie napina przy ściąganiu spustu, jak stoi w momencie oddania strzału i które mięśnie pracują przed strzałem, w momencie oddania strzału i po strzale.

Nikt nigdy nie będzie dobrze strzelał, jeśli nie pozna swojego organizmu, jego możliwości i ograniczeń, jeżeli nie nauczy się rozpoznawać, których mięśni używa do strzelania, a co najważniejsze, jeśli nie zapamięta tego stanu organizmu, napięcia, które powoduje, że strzela się dziesiątki i jeżeli nie będzie umiał go powtórzyć.

Dla mnie dziewiątka na tarczy jest błędem. Wiem, jak się strzela dziesiątki, wiem, co robić, aby strzelać dziesiątki, znam swój organizm na tyle, żeby reagować w sytuacji kryzysowej (sytuacja kryzysowa: dwie dziewiątki pod rząd). To jest możliwedzięki jodze, ale nie tylko. Dzięki jodze stałam się bardziej sensytywna, na każdym poziomie… fizycznym i psychicznym. W strzelectwie nie jest ważna dziesiątka, ale czynności, które powodują, że dziesiątki się strzela. A do tego potrzebne jest poznanie swojego organizmu, jego reakcji i zdobycie umiejętności panowanie nad nimi

 

Jak wybierasz sprzęt? Sama o niego dbasz, czy korzystasz z pomocy?

Sprzęt, którym dziś dysponuję, to karabin sportowy (kal. 5,6 mm) niemieckiej firmy Anschutz i karabin pneumatyczny (kal. 4,5 mm) austriackiej firmy Steyr oraz. karabin pneumatyczny niemieckiej firmy Feinkwerbau.

Dlaczego właśnie te karabiny? Odpowiedź jest prosta. Dlatego, że używają ich najlepsi na świecie – olimpijczycy, złoci medaliści strzelają z karabinów tych firm. Do karabinów najwyższej jakości dołączam jeszcze Walthera.

Strzelając z tych karabinów wiem, że jeśli strzelę dziewiątkę (ósemki już od dłuższego czasu nie strzeliłam), jest to mój błąd, a nie karabinu. Ich dokładność i precyzja jest niesamowita. Za każdym razem, gdy wkładam broń w imadło i oddaję 10 strzałów, szerokość przestrzeliny nigdy nie przekracza 5,6 mm (broń pneumatyczna) i 2 cm (broń kulowa). Poza tym przy tak dużej ilości strzałów oddawanych na treningach i zawodach (ok. 1000 w miesiącu) broń musi być niezawodna. Raz w roku oddaję broń do przeglądu. W broni pneumatycznej (mam ją 2 lata) zostały wymienione tylko uszczelki i wyregulowano prędkość wylotową na taką, jaką uważam za najlepszą dla siebie. Broń pneumatyczną zmieniam tylko i wyłącznie dlatego, że pojawiają się nowe modele, a nie dlatego, że się psują. Natomiast broń kulową mam od 10 lat i do tej pory nic w niej nie było wymieniane. Może mam szczęście? A może po prostu o nią dbam, odpowiednio konserwuję i przechowuję.

 

Twój największy sukces to mistrzostwo Polski. Co jeszcze chciała byś osiągnąć?

Nie uważam, że mistrzostwo Polski jest moim największym sukcesem. Oczywiście zdobycie medalu nie było prostym zadaniem. Strzelectwo jest sportem (niektórzy uważają, że nie jest), w którym nie ma bezpośredniego kontaktu z rywalem, nie widzi się wyników swoich przeciwników. Na stanowisku stoję ja, mam karabin w ręku i w ciągu 1godz 15 min. (tyle trwa konkurencja w karabinie pneumatycznym dla kobiet) muszę oddać 40 strzałów i oczywiście najlepiej, żeby to były dziesiątki. Największym i najtrudniejszym przeciwnikiem dla mnie na stanowisku jestem JA. Co chcę osiągnąć w strzelectwie? Chcę strzelić maksymalny wynik, czyli na 40 strzałów muszę oddać 40 dziesiątek. Do osiągnięcia tego brakuje mi 2 punktów, (mój rekord 398, który powtórzyłam wielokrotnie). Mój największy sukces w strzelectwie jest jeszcze przede mną.

 

Czym, oprócz strzelectwa, interesuje się Alicja Ziaja?

Zastanawiam się i nie znajduje odpowiedzi na to pytanie. Żegluję, jeżdżę na nartach, zajmuję się sprawami organizacyjnymi klubu, trenuję młodych strzelców, pracuję, praktykuję jogę, współpracuję ze stowarzyszeniem osób niepełnosprawnych. Potrafię wiele rzeczy zrobić, naprawić, zepsuć, chodzę do kina, czasem do teatru, często podróżuję, zwiedzam, czasem imprezuję i robię wiele innych rzeczy… Ale to mnie nie interesuje, po prostu to robię. Wszystko, co jest związane ze strzelectwem też mnie nie interesuje, a poza tym jest dla mnie nudne i nie znam się na tym. Nie znam się na rodzajach broni, amunicji, osprzęcie, jest tego za dużo. Ta wiedza nie jest mi potrzebna. Natomiast interesuje mnie osiągnięcie maksymalnego wyniku. Strzelam 15 lat wyczynowo, kilka razy w tygodniu po kilka godzin i po tylu latach jeszcze tego nie osiągnęłam. Interesuje mnie sposób, w jaki mogę to zrobić… Chociaż tak naprawdę znam go, wystarczy to tylko zrealizować.

Dziękujemy za rozmowę.